czwartek, 5 listopada 2009

091105

1. listopada - Dzień Wszystkich Świętych. Co to oznacza dla nas? Dalekie podróże, których celem jest zapalenie znicza na grobie kogoś bliskiego. Piękna tradycja (choć sam jej nie lubię, ale o tym kiedy indziej). Dzień jest dniem refleksji, wspomnień, smutku i melancholii. Przez jakiś czas zastanawiałem się dlaczego w dzień świąteczny ku czci wszystkich znanych i nieznanych świętych ludzie są smutni i wspominają zmarłych. Pierwsze wyjaśnienie było proste – święci też nie żyją i ludzie ze święta kościelnego zrobili świeckie wspominanie zmarłych. Rozumowanie oczywiście błędne, a prawda jest o wiele bardziej prozaiczna.

Kościół Katolicki na początku swojego istnienia borykał się z problemem kultów pogańskich. Jednym ze staropolskich, pogańskich zwyczajów było organizowanie „Dziadów”. Święta obchodzonego 2. listopada służącego nawiązaniu kontaktu ze zmarłymi. Oczywiście Dziady nie mogły w niezmienionej formie przejść do tradycji katolickiej, więc zmieniono je w Dzień Zaduszny, w którym wspominamy i modlimy się za naszych zmarłych.

Co łączy ten dzień z Dniem Wszystkich Świętych? Nic. Poza tym, że Zaduszki są dzień później oraz, w przeciwieństwie do 1. listopada, nie są dniem wolnym od pracy. I właśnie ten ostatni szczegół wyjaśnia czemu jeździmy na groby bliskich w Święto Wszystkich Świętych. Żeby było śmieszniej w PRL też był to dzień wolny, nazywany przez władze Świętem Zmarłych – stąd pochodzi dalej funkcjonująca nazwa tego dnia. Tak oto radosne święto jakim w Kościele Katolickim jest Święto Wszystkich Świętych przekształciło się w dzień wspomnień i melancholii.

O Zaduszkach natomiast mało kto pamięta, a dzięki wspaniałemu państwu na zachodzie (gdzie można dostać nobla za bycie czarnym mimo równości rasowej) bardziej znamy Halloween. Swoją drogą samo Halloween jest bardzo ciekawym świętem dającym okazję do przebrania się i zrobienia imprezy. Szkoda tylko, że kompletnie zastąpiło nasze Dziady czy Dzień Zaduszny i kompletnie nie pasuje do naszej kultury. Ja mogę zrozumieć, że meksykanie bawią się na pogrzebach (nie sprawdzone), a cyganie piją na trumnie (też nie sprawdzone) , ale nasza tradycja taka nie jest i nie będzie! Okazji do dobrej zabawy mamy wystarczająco dużo, a pamięć o zmarłych mnie przynajmniej nie napawa chęcią do imprezowania. Do smutku także nie, ale myśleć o wszystkich babciach, wujkach i ciociach wolę w samotności i mam wrażenie, że nie tylko ja tak uważam.

Zresztą od Halloween zawsze bardziej podobała mi się Noc Kupały…

1 komentarz:

  1. Rencyma i nogyma!
    A ja tym razem swoją melancholię listopadową przekułem w konkretny konkret, o. Już od kilku lat sobie obiecywałem w okolicach Wszystkich świętych, że spiszę wszystkie swoje wspomnienia dotyczące mojego śp. dziadka. Gorąco polecam pisać o przodkach póki się jeszcze coś nie coś pamięta. Sam bym chętnie poczytał na przykład o tym co robili moi pradziadkowie, których widziałem co najwyżej na zdjęciach (jeśli w ogóle), a niestety możliwości raczej ograniczone.

    OdpowiedzUsuń